Mocny plask w twarz, przez to wyleciałem z szkoły.
Cała historia zaczyna się dużo wcześniej gdy jeszcze byłem uczniem w tej szkole. Zawsze zgłębiałem różne tajemnice może to temu już jako dziecko chciałem być nauczycielem. Pewnego poniedziałku zauważyłem że wszyscy śmiali się z nauczyciela rzucali w niego śmieciami strasznie mnie to zirytowało. Wstałem z krzesła i powiedziałem "Jak nie umiecie się zachowywać to do chlewu". Nauczyciel się uśmiechnął i nic nie powiedział. Wiedziałem że jestem jego ulubieńcem czułem tą radość jaka biła od niego że jestem jednym z jego uczniów. To było pewne, że bronie wiedzy, a wszyscy widzieli we mnie typa z kosmosu. To nie takie proste udowodnić tępakom, że nauka jest potrzebna, że nie można całe życie tylko pić piwa i grać w gry komputerowe. W wtedy zrozumiałem że muszę coś zrobić więc opracowałem idea spojrzeń by przekazywać informacje dużo szybciej i sprawniej. Wiedziałem jednak żeby się to przyjęło potrzebuje jakiegoś głąba który to wprowadzi. Znalazłem takiego, mieszkał koło mnie mój sąsiad. Zawsze mu brakowało pieniędzy ale co się dziwić skoro miał takie podejście do nauki. Przekupiłem go to nie było trudne, a on w zamian wprowadził mój system w szkole. Na początku byłem szczęśliwy przyjęło się to spojrzenia znaczyły więcej niż słowa które wolniej się wypowiada. Niestety długo się nie cieszyłem, a sprawa tak szybko się rozniosła że ludzie w pracy się tak komunikowali. Szybkość była olbrzymia i sprawność, a ja byłem smutny bo zamiast cenić mnie jako umysł który to wymyślił cenili tego głąba który tylko mi pomógł. Jak wszystko ta idea szybko upadła może przez złośliwość ludzi a może znudziło ich po prostu wymiana gestów. To już dla mnie nie miało znaczenia byłem nauczycielem to o czym zawsze marzyłem. Wytrwałe dążenie do celu sprawiło że robiłem to co kochałem. Pewnego piątku przyszedł mój najzdolniejszy uczeń i powiedział mi że ma idea która przebije dotychczasowe postrzeganie świata. Jednak ja nie miałem czasu przygotowywałem się do lekcji, a on wskrzesił mój plan z przed paru lat. Na lekcji słyszałem cisze, a powietrze tak gęste że mogłem go ciąć nożem. Podszedłem do najgorszego głąba i go uderzyłem w twarz. Wyleciałem z szkoły, lecz jak potem się dowiedziałem to on był inicjatorem tej idei a ten najlepszy uczeń tylko sługą, bo czy słuchał bym idei głupca , który nic nie umie ??...